Remont pokoju dziecięcego – minimalizm podszyty przepychem.

Remont pokoju dziecięcego – minimalizm podszyty przepychem.

Pokój, w którym zamieszkała Milla już na długo przed jej poczęciem stał zielono fioletowy i czekał… czasem spali tam goście, czasem zaszywałam się w samotności – kiedy w końcu zaszłam w ciążę zaczęłam przerabiać dla niej mebelki – fiolet, zieleń, biel i żaby.

 

Niestety już niedługo po jej przyjściu na świat zauważyłam, że to jest kompletnie nie jej pokój, nie pasował do niej i bardzo nie lubiłyśmy w nim przebywać. W zeszłym roku zaczęłam planować remont -każdy szczegół – a jako, że z kasą różnie bywa, to co jakiś czas kupowałam jakiś element, a to farba, a to tapeta, wykładzina, listwy – przed wakacjami tego roku udało nam się zebrać wszystko…

Kolory przewodnie to biel, szarość, żółć – prosta forma i trochę kropek, połączenie ciepła i minimalizmu. Co prawda nasze dzieło nie jest jeszcze gotowe ale trochę nam z tym zejdzie bo a to czasu nie ma a to kasy i tak się ciągnie. Zaczęliśmy od usunięcia starego parapetu i  usunięcia z jednej ze ścian tapety. Stary parapet zastąpił nowy z konglomeratu…

Sufit pomalowaliśmy na biało, zahaczając dobre 30 cm ścian. 3 ściany pomalowaliśmy na kolor szary w większej odległości od sufitu tak aby potem namalować jeszcze dodatkowy szary pas. Ostatnią ścianę pokryliśmy białą tapetą w czarne kropy.

Ściana z oknem została przyozdobiona geometrycznym drzewem w kolorze białym oraz ogrodowym płotem by stworzyć wrażenie przestrzeni. Płot najpierw dokładnie wyszlifowałam, tak by był bezpieczny, następnie pomalowałam go kilka razy białą farbą akrylową.

Jestem amatorem firanek, zasłonek, rolet itp. więc miałam wielki problem z doborem karnisza. Wszystkie były nie takie, aż trafiłam na ten najprostszy – plastikowa podwójna szyna z maskownicą montowana do sufitu, sprawia wrażenie jakby firanki z niego wyrastały.  Na podłodze położyliśmy wykładzinę dywanową w kolorze szarym z niezbyt długim włosiem ale bardzo przyjemną w dotyku.

Listwy przypodłogowe wymieniliśmy na białe, co prawda są z plastiku ale doskonale imitują drewno i maskują wszystkie przechodzące akurat przez pokój Milli kable. Metalowe łóżko z trzema bokami wcale nie jest zimne i surowe, być może dzięki temu, że jest białe albo dzięki pościeli jaką uszyłam.
Łóżko jest wymiarów dorosłych, ale mimo to Milla odnalazła się w nim znakomicie i sama w nim zasypia.

Materiałów kupiłam całą masę – bawełna o wdzięcznej nazwie „koniczyna marokańska” w kolorach szarym i żółtym, bawełna w szare zygzaki oraz tkanina bawełniana o dużej gramaturze również w szare zygzaki (po co powiem później)Koniczynę wykorzystałam do uszycia kompletu pościeli (poszewka na kołderkę + dwie poduszki, duża i mała) a zygzaki do uszycia prześcieradła z gumką.

Te same tkaniny wykorzystałam do stworzenia obrazków z literami imienia małej… chciałam żeby to nie były szyte i wypchane literki, długo główkowałam. Za tło posłużyły zygzaki a literki powstały z żółtej koniczyny marokańskiej. Dzięki tym wzorom i ramkom wszystko ze sobą współgra (niebawem post z przepisem na takie obrazkowe litery ).

Wózek i fotel z wikliny zmieniły swoje kolory na biały a z resztek materiałów powstała pościel do wózka oraz poduszka na fotelik. Biała kołyska będąca prezentem urodzinowym na razie stoi pusta ale i tak wygląda cudnie. Przy łóżku stoi biały sosnowy regał – głównie przeznaczony na książki i układanki, choć na razie zamieszkały na nim również nasze króliki z Lnianego Domu i kilka innych rzeczy. Kuchnia zmieniła tylko położenie, nie zamierzamy jej przerabiać  – jedyne o czym marzę to drewniane dodatki do niej. Firanki to najzwyklejsza drobna siateczka z ikei.

To by chyba było na tyle – jeśli macie jakieś pytania śmiało!

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Powrót do góry